strona główna| dodaj do ulubionych| kontakt

 

Patroni medialni:

Patron medialny Patron medialny

Artykuły:


Ponad milion Polaków ma problem ze spłacaniem długów

- czytam dziś na onet.pl (http://biznes.onet.pl/0,1691943,wiadomosci.html) data: 14.02.2008.

i dalej: W naszych portfelach jest już ok. 9 mln. kart kredytowych - wynika z raportu przygotowanego przez Open Finance (...), a zadłużenie z nich wynikające wynosi około 10mld zł.

Należy pamiętać, iż zadłużenie wynikające z kart kredytowych, to nie jedyne i nie największa grupa długów. Dochodzą jeszcze do tego długi na rachunkach bankowych, kredyty konsumenckie i hipoteczne.
Suma sumarum: ponad 200mld zł.

Z czego to wynika?
- uważam, iż u podstaw leży brak odpowiedniej lub nawet jakiejkolwiek edukacji finansowej.

Człowiek to taka istota, która uważa się za jednostkę wybitnie niezależną i indywidualną. Bo przecież nikt mi nie będzie mówił co mam robić! Ja i tylko ja podejmuję decyzje, ja dokonuję wyboru, ja, ja i tylko ja...

Czy na pewno tak jest?

Czy może jednak raczej mimowolnie powielamy zakorzenione w naszej głowie schematy? Robimy ciągle to samo, czego nauczyliśmy się od naszych rodziców?

Przytoczę historyjkę, którą przeczytałem w jednej z książek Harv'a Eker'a:
Harv zauważył, że jego żona (chyba to była jego żona, nie jestem jednak pewien. Jest to jednak mało istotne...) wkładając do garnka dużą kiełbasę, obcina ją trochę z obu stron. Na pytanie dlaczego to robi, odpowiedziała: "Bo moja mama też tak robiła".
Więc pyta mamę żony, dlaczego to robi i słyszy: ...bo moja mama tak robiła. Na szczęście babcia żony jeszcze żyła, więc pytają ją o powód obcinania końców kiełbasy, na co odp.:...bo garnek był za mały i cała kiełbasa nie chciała do niej wejść.

Problem polegał tylko na tym, że dziś już garnki są wystarczająco duże i kiełbasy nie trzeba już obcinać, a jednak kolejne panie w rodzinie to czyniły...

Morał chyba jest oczywisty:
powielanie zachowań...

Podobnie z kredytami i kartami kredytowymi: rodzice brali kredyty, ich rodzice brali kredyty, to ja też będę brać kredyt

Do czego zmierzam?
Nie mówię, że karty kredytowe to coś bardzo złego, nieprzydatnego, itd. Szkopuł tkwi w tym, by wiedzieć co to dobry dług, a co zły. Co to aktywa, a co pasywa. Co jest zyskiem dla Ciebie, a co kosztem dla banku, i odwrotnie. By to wszystko zrozumieć, należy edukować siebie z zakresu finansów, ale przede wszystkim swoje dzieci.

Kolega jest na piątym roku studiów i ma już dziś do spłacenia ponad 25tyś. kredytu studenckiego. Jemu również będzie bardzo ciężko na starcie życiowym, a u podstaw jego problemów leży właśnie brak edukacji finansowej.

Dlatego napisałem dla najmłodszych bajkę "Mały Pablo i dwie świnki", która jest pierwszą z dłuższej serii bajek edukacyjnych, mających zaszczepić w dzieciach pewne idee, które pomogą im przetrwać w dorosłym życiu i żyć w dostatku.

Bajka jest ZA DARMO, możesz ją ściągnąć, drukować, przesyłać znajomym,itd.

Jest również upiększona kolorowymi ilustracjami, by spełniała wszelkie kryteria prawdziwej bajki :)

Zapraszam również do zapisania się do mego Newsletter'a bym mógł Cię powiadomić o kolejnej bajce edukacyjnej lub artykule.

Pozdrawiam
Robert Maicher




Niech żyją kolejki na Poczcie Polskiej!
data: 17.12.2007.

Uważając swój czas jako jedną z najcenniejszych dóbr jakie posiada każdy człowiek, również ja, staram się go zawsze oszczędzać.

Tym oto sposobem wybieram się któregoś pięknego wieczoru na pocztę, do placówki czynnej do godz. 22.00. Taka pora już pozwala uniknąć mi kolejek i zaoszczędzić trochę czasu.

Kupuję wtedy kilka arkuszy znaczków, koperty, proszę miłą panią w okienku o 100 niebieskich naklejek "PRIORYTET".

Jeszcze tylko z koszyczków zabieram sporą ilość druczków potrzebnych np. do:

  • nadanie listu poleconego,
  • nadania paczki,
  • nadania przekazu pieniężnego,
  • itd.

To wszystko pozwala mi następnym razem odwiedzając pocztę, całość ograniczyć do wrzucenia listu do skrzynki, albo tylko nadania poleconego lub paczki przy okienku.

Nie muszę nikogo prosić by mi pożyczył długopis bo przy okienku go nie ma, a jakoś list trzeba zaadresować. Nie zaskoczy mnie żaden pracownik poczty, że akurat druczki nadania paczki się jakimś cudem skończyły, itd.

W tym wszystkim jest jednak małe "ale..." Ale niestety czasami trzeba wysłać coś bardzo szybko, nie ma czasu lub możliwości czekać do póżnych godzin wieczornych i w przypadku paczki lub poleconego i tak trzeba swoje w kolejce do okienka odstać.

Po króciutkim wstępie, w tym momencie przechodzę do rzeczy...

Okres przedświąteczny charakteryzuje się zmożonym wysyłaniem wszystkiego, co pociąga za sobą coraz to dłuższe i dłuższe kolejki na poczcie. Stojąc w jednej z nich zauważyłem pewną rzecz, która zainspirowała mnie do napisania tego artykułu, a mianowicie: mechanizm sprzedaży znaczków.

Tak, masz racje, będę pisał o najbardziej prostej i chyba jednej z podstawowych czynności wykonywanej codziennie przez dziesiątki tysięcy miłych Pań w punktach obsługi petentów na Poczcie Polskiej.

Moje przyglądanie się zaowocowało zaobserwowaniem takiego schematu pracy, który teraz wypunktuję:

  1. Wysyłam zwykły list priorytetem,
  2. Pani na poczcie już wie, że to będzie kosztować 2,10zł (http://www.poczta-polska.pl/cennik.htm)
  3. Dlatego wklepuje do komputera, że sprzedaje znaczki za 2,10zł
  4. Następnie wyciąga swój klaser ze znaczkami stojący gdzieś na ziemi i szuka odpowiednich znaczków,
  5. Znajduje jeden znaczek za 1,00zł, wyrywa go i kładzie na swoje biurko,
  6. Dwa za 50gr, wyrywa je i kładzie na swoje biurko,
  7. Jeden za 10gr, wyrywa go i kładzie na swoje biurko,
  8. Odkłada klaser ze znaczkami,
  9. Przykleja znaczki - oczywiście każdy z osobna, bo innej możliwości nie ma,
  10. Nakleja naklejkę "PRIORYTET",
  11. Stempluje znaczki - przy takiej ich liczbie musi to uczynić 3 razy,
  12. Kasuje ode mnie 2,10zł
  13. Ja jej dziękuję, ona mówi "proszę bardzo". Mówimy sobie "do widzenia"
  14. KONIEC

A teraz moja propozycja na usprawnienie owego procesu polegająca na podłączenie do owego komputera Pani na Poczcie drukarki drukującej znaczki na łączną sumę, jaką trzeba ponieść, by wysłać list, w formie naklejki:

  1. Wysyłam zwykły list priorytetem,
  2. Pani na poczcie już wie, że to będzie kosztować 2,10zl (http://www.poczta-polska.pl/cennik.htm)
  3. Dlatego wklepuje do komputera, że sprzedaje naklejko-znaczek za 2,10zł i przyciska ENTER,
  4. Z drukarki wychodzi naklejo-znaczek za 2,10zł wraz z informacją, że to PRIORYTET, który przykleja na kopertę, którego już nie trzeba stemplować.
  5. Kasuje ode mnie 2,10zł
  6. Ja jej dziękuję, ona mówi "proszę bardzo". Mówimy sobie "do widzenia"
  7. KONIEC

Prościej? Prościej!

Szybciej? Szybciej!

Krócej bym stał w kolejce? Zdecydowanie!

Dlaczego to jeszcze nie działa? Bo to Poczta Polska...

Już słyszę słowa krytyki: Przecież znaczki mają kilkuset letnią tradycję!

Czy jak gdzieś napisałem:
Precz ze znaczkami!
albo: Zlikwidujcie znaczki!

Odpowiadam: NIE!

Nie mam nic przeciwko znaczkom. Mój ojciec ma ich kilka ładnych klaserów. Znaczki to coś wspaniałego.

Ale niech zostaną dla kolekcjonerów, dla hobbystów i niech przez nie ja, Ty, i miliony Polaków nie muszą stać na poczcie w kolejkach i tracić czas.